Jak długo istnieje twój browar? Wyrobiłeś sobie pozycję na holenderskiej scenie piwnej. Twój taproom cieszy się sporą frekwencją, a twoja obecność na festiwalach jest dobrze odbierana. Entuzjaści piwa nieustannie zasilają media społecznościowe postami o twoim kraftowym browarze. Świetna, bezpłatna ekspozycja na Instagramie, Facebooku i podobnych platformach - widoczność twojej marki stoi na dobrym poziomie. Być może w twoim proeflokaal wiszą na widocznym miejscu dyplomy za nagrody zdobyte na prestiżowych konkursach piwowarskich. Medale dają konsumentom dodatkowy powód, by sięgnąć po twoje piwo. A co z lokalnymi sklepami monopolowymi i gastronomią?
Twój browar jest na dobrej drodze. Ale nie ma miejsca na samozadowolenie.
Takie jest przynajmniej doświadczenie Étienne'a Vermeulena, piwowara z Kaapse w Rotterdamie. Bo niezależnie od tego, jak dobry jesteś: jako browar z sektora MŚP zawsze musisz zrobić krok więcej niż Big Beer. Wynika to z zasadniczej różnicy w tym, jak większość konsumentów postrzega produkty marek takich jak Heineken, Bavaria czy Grolsch. Jeśli w barze ich piwo nie spełnia oczekiwań, konsumenci niemal z definicji nie obwiniają browaru. Coś musiało pójść nie tak po stronie lokalu przy obsłudze piwa. Jakość marki A jest poza wszelkimi wątpliwościami.
Konsumenci patrzą na ciebie jak na winowajcę
Jako lokalny mikrobrowar zaczynasz ten pojedynek z Big Beer zawsze przy wyniku 1:0 dla przeciwnika. Twoje piwo nie smakuje konsumentowi tak, jak się spodziewał? Znaczy, że coś musiało pójść nie tak po twojej stronie. Nawet jeśli twoja beczka IPA przez pół godziny stała na pełnym słońcu na winie ciężarówki hurtownika. Albo jeśli ten fajny bar ma problemy z utrzymaniem czystości linii nalewnych przy dużej rotacji personelu. A może fermentacja nie była do końca zakończona, gdy zdecydowałeś się rozlać swój najnowszy special, żeby sprostać dużemu popytowi. W komercyjnym browarze liczy się przecież to, żeby jak najszybciej dostarczyć piwo do klienta.
Każdy browar jest tak dobry, jak ostatnie piwo, które konsument z niego wypił. Jeśli jako mikrobrowar chcesz mieć szansę na przetrwanie, jest tylko jedno wyjście: robić wszystko, co możliwe, by dostarczać piwo, którego jakość jest poza cieniem wątpliwości. Nie od czasu do czasu, metodą prób i błędów. Ale zawsze.

Spełnianie oczekiwań
Skuteczny piwowar wie, co robi - na każdym etapie procesu produkcji. Skuteczny piwowar zawsze robi ten jeden krok więcej, by spełnić oczekiwania. Piwa nienagannej jakości, które zapewniają odbiorcom dobrą marżę, bo miłośnicy naprawdę chcą je pić. Nie jako ciekawostkę, którą próbuje się raz. Lecz jako poważną opcję do powtórnego zakupu. Bo jak dobre jest piwo, na które nie ma się ochoty po raz drugi?
Skuteczny piwowar trzyma rękę na pulsie na każdym etapie procesu produkcji, przy każdym warze. To oznacza: nie zgadywać - mierzyć. Być może to nie był powód, dla którego kiedyś wybrałeś zawód piwowara. Zarządzanie jakością nie jest sexy. Na szczęście istnieją narzędzia, które sprawiają, że ten 'obowiązek' zajmuje jak najmniej czasu i wysiłku.
Porozmawiaj z ekipą Beer-o-Meter. Pomogą ci w kontroli jakości w sposób, który spośród wszystkich dostępnych metod wymaga najmniej czasu i wysiłku. Z pomiarami na poziomie laboratoryjnym i wynikami dostępnymi w (niemal) czasie rzeczywistym. Wynikami, których już nie musisz sam zapisywać - są automatycznie rejestrowane i porządkowane. Dzięki temu w mgnieniu oka wyciągasz właściwe wnioski. I wiesz, co zrobić. Bo skuteczny piwowar zawsze wie, co robi. Z Beer-o-Meter robienie kroku więcej dla optymalnej jakości przestaje być mission: impossible.

