Piwo może opuścić fermentor, smakując dokładnie tak, jak zamierzył piwowar. Ale czy trzy miesiące później będzie smakować tak samo? Dla wielu browarów stabilność mikrobiologiczna jest jednym z najważniejszych, a czasem niedocenianych, elementów kontroli jakości.
Piwo z natury jest trudnym środowiskiem dla wielu mikroorganizmów. Zawiera alkohol, ma stosunkowo niskie pH, zawiera związki chmielowe i ma ograniczone składniki odżywcze po fermentacji. Niestety trudne nie oznacza niemożliwe.
Niektóre drożdże i bakterie mogą przetrwać i rozwijać się w piwie. Gdy tak się dzieje, konsekwencje mogą sięgać od niewielkich zmian smakowych po całkowicie zepsuty produkt.
Co niepożądane mikroorganizmy mogą zrobić piwu?
Skażenie mikrobiologiczne nie zawsze od razu stwarza problem. Skażone piwo może smakować całkowicie normalnie, gdy opuszcza browar. Mikroorganizmy mogą początkowo występować w bardzo małych ilościach. Jednak przy wystarczającej ilości czasu i odpowiednich warunkach przechowywania mogą się namnażać.
Może to prowadzić do:
- nieoczekiwanej kwasowości lub kwaśnych smaków
- fenolowych lub innych niepożądanych aromatów
- zmętnienia lub osadu
- zmian smaku i aromatu
- kontynuowanej fermentacji
- zwiększonego CO2 i ciśnienia wewnątrz opakowania
- zmian zawartości alkoholu lub cukru resztkowego
- skróconej trwałości
Ten ostatni punkt jest szczególnie ważny. Jakość mikrobiologiczna nie dotyczy tylko tego, czy piwo dobrze smakuje dzisiaj. Chodzi o to, czy pozostanie dobre przez cały oczekiwany okres trwałości.
Skąd bierze się skażenie?
Rzadko istnieje jedna uniwersalna odpowiedź. Sprzęt warzelniczy zawiera wiele miejsc, w których mikroorganizmy mogą przetrwać, jeśli czyszczenie i dezynfekcja nie są w pełni skuteczne. Węże, zawory, sprzęt do napełniania, porty do pobierania próbek, uszczelki i trudne do wyczyszczenia połączenia - wszystkie mogą stać się potencjalnymi źródłami.
Zimna strona browaru zasługuje na szczególną uwagę, ponieważ nie ma już później etapu gotowania, który usunąłby skażenie. Dry hopping może stanowić dodatkowe wyzwanie. Chmiel dodawany jest bezpośrednio do piwa, a proces ten często wiąże się z otwieraniem sprzętu lub wprowadzaniem dodatkowych połączeń. Jednocześnie nowoczesne, mocno chmielone na zimno piwa mogą zawierać wystarczającą ilość pozostałego materiału fermentowalnego, by wspierać dalszą aktywność biologiczną.
Pakowanie to kolejny krytyczny punkt. Piwo może być czyste w fermentorze, ale ulec skażeniu podczas przelewania, napełniania lub pakowania. Dlatego znalezienie mikroorganizmów w zapakowanym piwie powinno zwykle prowadzić do drugiego pytania: gdzie weszły one do procesu?
Mikroorganizmy, na które powinni uważać piwowarzy
Dwie ważne grupy to dzikie drożdże i bakterie kwasu mlekowego.
Bakterie kwasu mlekowego mogą powodować niepożądane zakwaszenie i zmiany smaku. Dzikie drożdże mogą stwarzać różne problemy w zależności od organizmu. Niektóre mogą wytwarzać nietypowe smaki, podczas gdy inne mogą kontynuować fermentację związków pozostawionych przez drożdże produkcyjne.
Jednym dobrze znanym przykładem jest Saccharomyces cerevisiae var. diastaticus. Jego zdolność do wykorzystywania węglowodanów, których zwykłe drożdże piwowarskie nie fermentują łatwo, czyni go szczególnie istotnym dla stabilności piwa.
Wyniki mikrobiologiczne trzeba jednak interpretować ostrożnie. Znalezienie mikroorganizmu, znalezienie jego DNA i wykazanie aktywnego wzrostu to nie zawsze to samo. Dlatego metoda testowa i pytanie, na które chcesz odpowiedzieć, mają znaczenie.
Nie testuj tylko wtedy, gdy coś pójdzie nie tak
Powszechnym podejściem jest wysłanie piwa do analizy mikrobiologicznej po pojawieniu się problemu. Testowanie na tym etapie jest przydatne, ale to już rozwiązywanie problemu. Silniejszy system kontroli jakości wykorzystuje testy mikrobiologiczne, zanim pojawi się problem.
Na przykład browar może regularnie monitorować piwo z fermentorów i porównywać je z piwem zapakowanym. Jeśli próbka z fermentora jest czysta, ale zapakowane piwo wielokrotnie wykazuje skażenie, dochodzenie może skupić się na przelewaniu i pakowaniu.
Testy mogą też służyć do weryfikacji procedur czyszczenia. Jeśli browar zmienia protokół czyszczenia, wymienia sprzęt lub podejrzewa trudne źródło skażenia, monitorowanie mikrobiologiczne może pokazać, czy działanie rzeczywiście rozwiązało problem.
Z czasem te wyniki tworzą coś wartościowego: mikrobiologiczny obraz browaru. Zamiast pytać: "Dlaczego to piwo jest skażone?", browar może zacząć pytać: "W którym miejscu naszego procesu pojawia się skażenie?". To dużo łatwiejszy problem do rozwiązania.
Połącz mikrobiologię z innymi pomiarami
Mikrobiologia staje się jeszcze bardziej użyteczna, gdy połączy się ją z informacjami o samym piwie. Wyobraź sobie, że w gotowym piwie wykryto mikroorganizmy. Kolejne pytania mogą brzmieć:
Ile cukru fermentowalnego pozostało? Czy pH się zmienia? Czy fermentacja trwa nadal? Czy piwo jest stabilne między pomiarami?
Piwo zawierające niepożądane drożdże, ale prawie bez dostępnego materiału fermentowalnego, może zachowywać się inaczej niż piwo zawierające ten sam organizm razem ze znaczną ilością resztkowego cukru fermentowalnego. Dlatego uważamy, że kontrola jakości działa najlepiej, gdy różne pomiary są ze sobą powiązane.
Jak może pomóc nasze laboratorium
W Beer-o-Meter oferujemy testy laboratoryjne dla browarów, które chcą zrozumieć zarówno pojedyncze problemy z piwem, jak i szerszą jakość swojego procesu produkcyjnego.
Nasze usługi mikrobiologiczne mogą pomóc wykryć niepożądane drożdże i bakterie, a analizę mikrobiologiczną możemy łączyć z innymi pomiarami, takimi jak cukry fermentowalne, pH, alkohol, goryczka i inne parametry jakości piwa.
Ale wysłanie raportu z wynikiem pozytywnym lub negatywnym to tylko część pracy. Jeśli znajdziemy coś nietypowego, chętnie omówimy wynik z piwowarem, przyjrzymy się, skąd pobrano próbkę, i pomożemy zdecydować, co należy przetestować dalej.
Czasem oznacza to porównanie próbki z fermentora z piwem zapakowanym. Czasem oznacza to sprawdzenie kilku punktów wokół linii pakującej. W innych przypadkach najbardziej użytecznym podejściem jest powtórzenie pomiarów po czyszczeniu i potwierdzenie, czy interwencja zadziałała.
Nasz cel jest prosty: nie tylko powiedzieć, że jest problem, ale pomóc go zrozumieć.
Zbuduj rutynę, zanim będzie ci potrzebna
Testowanie mikrobiologiczne nie musi oznaczać budowania pełnego laboratorium mikrobiologicznego wewnątrz browaru. Zacznij od piw i punktów procesu obarczonych najwyższym ryzykiem. Ustal punkt odniesienia. Testuj okresowo. Zachowuj wyniki. Gdy coś się zmienia, zbadaj to.
Koszt wczesnego wykrycia skażenia jest zwykle znacznie niższy niż koszt wykrycia go po tym, jak piwo zostało zapakowane, wysłane do dystrybucji lub sprzedane. Dobre warzenie polega na spójności. Klienci oczekują, że kolejna puszka, butelka czy beczka będzie smakować tak samo jak poprzednia.
Ta spójność zaczyna się od kontrolowania tego, co widać: fermentacji, temperatury, pH i pakowania, ale także tego, czego nie widać.
Mikroorganizmy są niewidoczne. Ich wpływ na piwo nie musi taki być.
Jeśli masz wątpliwości co do stabilności mikrobiologicznej swojego piwa, masz powtarzający się problem ze skażeniem lub po prostu chcesz ustalić praktyczną rutynę testowania, skontaktuj się z zespołem Beer-o-Meter. Chętnie przyjrzymy się razem twojemu procesowi i pomożemy zdecydować, co i gdzie testować.

